niedziela, 23 września 2012

Jesień...


... przyszła jak co roku. Na razie zimna i wietrzna, ale mam nadzieję, że pokaże nam jeszcze swoje piękne złote oblicze, bo takie lubię najbardziej. Kiedyś nawet napisałam o tym wiersz. Jest też jeszcze jeden o jesiennej tematyce, ale dodam go innym razem, nie można mieć wszystkiego od razu, prawda?
Pracuję... już 3 tygodnie :) Ale ten czas szybko mija! Dużo się dzieje w szkole, nie mam czasu na nudę. Lubię to, co robię, a to najważniejsze wg mnie. Uczniowie chyba też mnie darzą sympatią, choć zdaję sobie sprawę, że niektórzy niedługo przestaną ;)
W sobotę jadę na wesele do siostry ciotecznej. Niestety bez P. A tak bardzo chciałam być tam z Nim. On też. Cóż, wyszło, jak zawsze. W dodatku od tygodnia jestem przeziębiona. Nic nie pomaga i obawiam się, że będę wyglądać jak Rudolf, co średnio mi się podoba, pomimo całej sympatii do niego.
Trochę chaotyczna notka, ale późno już i chciałam tylko dać znać, że jestem :)
Wasza Kokosowa :*