Przez te 3 tygodnie sporo się wydarzyło, zwłaszcza w sferze naukowej i kulturalnej, albowiem Kokosowa:
- zaliczyła śpiewająco sesję :),
- w dniu Świętego Walentego wraz z A. i E. spędzała wspaniały wieczór przy żywych dźwiękach Lolka i jego kamandy (ENEJ grał, znaczy się :P) Impreza była przednia, miejsca zaszczytne, Moja myla symetryczno-liryczna Lili nadal mi w uszach brzmi, gdy chodzę ulicami i zastanawiam się, czy to Ty i ja, czy to my za parę lat na progu życia będziemy stać!, o spotkaniu z Chłopakami po wszystkim, zdjęciach i autografach nie wspominając.
-kolejny tydzień i kawałek następnego upłynęły pod znakiem pracy, ale nie było tak ciężko, energia z koncertu nadal była obecna i pozwalała się cieszyć nawet szarą rzeczywistością.
- a potem nastało ostatnie siedem dni i w poniedziałek spontaniczny wypad do kina z koleżanką na Nieulotne z Gierszałem w roli głównej. Spodziewałam się czegoś więcej, szczerze mówiąc, ale nie było najgorzej, trochę mnie zakończenie rozczarowało. Ale jak ktoś chce miło spędzić trochę czasu, to polecam.
- wczoraj powtórka z poniedziałku, z tym że repertuar ambitniejszy - Les Miserables- coś pięknego, przejmującego. Momentami miałam łzy w oczach i ciary na całym ciele. I zaopatrzyłam się w nową książkę -"Przepis na życie. Powieść". Nie wiem, kiedy przeczytam, bo jeszcze stos innych czeka, ale w końcu nadejdzie ten dzień :)
A żeby nie było tak kolorowo, to się znowu przeziębiłam :/ To paskudztwo nie daje mi spokoju od połowy stycznia... Ciekawa jestem, co będzie jutro- wyprawa do Łomży czeka, powrót w sobotę. Jak mi się nie chce... A jeszcze rekolekcje, dzięki którym w pracy wolny dzień, i gdyby nie ten zjazd, miałabym długi weekend. A teraz już nic nie poradzę, zachciało się studiowania to mam :D
I tylko w sprawach damsko-męskich nadal cisza. Bo Ktoś tak intensywnie myśli, że chyba nic mu do głowy nie przychodzi i pewnie myśli że w związku z tym jakakolwiek oznaka życia, surowo zabroniona :D
To by było chyba na tyle, niedługo znów się odezwę, mam nadzieję, że wcześniej niż za miesiąc :D
Drugi blog na razie odpoczywa, weny nie ma, naskrobię coś, jak tylko się pojawi, a wcześniej liczę na marcowe wyzwanie fotograficzne, którego efektów tam właśnie szukać należy :)