Zawsze coś, zawsze ktoś...
Czy u mnie nigdy nie może być normalnie? Zawsze coś w ostatniej chwili doszczętnie rujnuje wszystkie plany... niech to szlag!Pisałam w ostatniej notce, że za 2 tygodnie mam wesele u koleżanki (teraz to już właściwie za 8 dni i kilkanaście godzin). U brata ciotecznego byłam z P., teraz miałam iść z D. (mój brat cioteczny), a przed kilkoma minutami dowiedziałam się, że D. w poniedziałek po weselu ma egzamin i nie może iść...
Koleżance już 2 tygodnie temu potwierdziłam, że będę z kimś, a teraz co? Nie wiem, co robić, nienawidzę takich sytuacji. Mogłabym iść z P., ale on się nie odzywa, a mi trochę głupio tak pisać, pytać, czy pójdzie ze mną znowu, a wtedy nic nie wspomniałam, bo byłam pewna, że D. pójdzie...
W sobotę ma przyjechać B., jemu mówiłam o tym weselu i o tym z kim idę, powiedział, że jakby mógł to by poszedł.
Jednak teraz obawiam się, że ani P., ani B. się nie zgodzi, bo tak w ostatniej chwili żaden nie dostanie wolnego na sobotę :/
Teraz jestem między młotem a kowadłem, takie to życie singielki, nawet na wesele nie ma z kim iść :(
Będzie tak, że zostanę w domu i już. Tylko A. byłoby przykro.
Kokosowa ;/