czwartek, 27 października 2011

O wszystkim po trochu


Kochane, na wstępie przepraszam za nieobecność. Notka miała być w poniedziałek, ani się obejrzałam, a już czwartek... To chyba przez te jazdy tak mi czas inaczej płynie.
Jeśli o te ostatnie chodzi to jest coraz lepiej, ku uciesze mojej i Pana J. :D Już się tak nie stresuję, jak tydzień temu. Po prostu wsiadam, ustawiam fotel, zapinam pasy, włączam silnik i witaj przygodo! :D
Druga sprawa, miniony weekend. Było przednio! Fajnie tak pobyć w domu tylko z koleżanką. Razem gotowałyśmy (uwielbiam to :)) ), śmiechom i rozmowom nie było końca. W niedzielę byłyśmy nawet na masażu, K. już któryś raz, ja pierwszy... W nocy nie mogłam spać, a w poniedziałek się ruszyć, bo tak mnie bolał kręgosłup, ale już jest w najlepszym porządku wszystko. Z innymi sprawami zdrowotnymi też :)
A to o czym wspomniałam na końcu poprzedniej notki przybiera na sile, z czego się cieszę, ale na razie jeszcze umiarkowanie. Nie chcę zapeszać, niech się toczy swoim rytmem. W końcu wszystko ma swój czas i miejsce, więc będę cierpliwie czekać na rozwój wydarzeń, od czasu do czasu "kopnę na rozpęd" :D i może w końcu coś się zmieni na lepsze w tej kwestii :)
Jutro nareszcie przyjdzie sąsiadka na korepetycje, już się doczekać nie mogę, ostatnio się nie widziałyśmy i już mi brakuje tego :D
Pozdrawiam :****

piątek, 21 października 2011

Kokosowa za kierownicą i weekendowe plany :D


Jak już wiecie, zapisałam się na kurs prawa jazdy. Otóż wczoraj pierwszy raz prowadziłam samochód :D Wielki wyczyn, jak dla mnie, bo do tej pory to czarna magia, nigdy za kółkiem nie siedziałam.
Instruktor fajny, nie denerwuje się (podziwiam, bo ja bym nie miała tyle cierpliwości na jego miejscu :P ), wszystko na spokojnie tłumaczy :) Pojeździłam po mieście 2 godzinki. Było w porządku, ale jednak trochę strachu, jak widziałam w lusterku samochody :D Dzisiaj też pośmigałam, więc pierwsze lody przełamane. Co prawda samochód 2 razy odmówił posłuszeństwa i zgasł ( wczoraj jakoś nie :D, ale jak się dowiedziałam pan instruktor wspomagał mnie tymi pedałami swoimi, a dzisiaj już nie, bo jak stwierdził "zaufał mi" :D ) Mam nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej, muszę po prostu bardziej się wyluzować i pamiętać o wszystkim, bo na razie reaguję albo za wolno, albo za szybko. Ale przecież nie od razu Kraków zbudowano, więc myślę, że dam radę. Na koniec pan powiedział, że może i coś z tej mojej jazdy będzie, także tego się będę trzymać :)
A teraz idę trochę ogarnąć dom, bo wieczorem koleżanka przyjeżdża i zostaje na cały weekend, a że nikogo nie ma w domu to zapowiada się ciekawie ;) Odezwę się pewnie w poniedziałek, zdam relację z weekendu i kolejnej jazdy ;)
Miłego weekendu kochane, pozdrawiam :***

sobota, 15 października 2011

:)

I już połowa października za nami... Nie wiem, czy tylko mi ten czas ucieka, jak szalony? Ani się obejrzę, a już kolejny dzień mija.
Ostatnio nie byłam w najlepszym nastroju. Chyba dopadła mnie jakaś jesienna depresja. Nic mi się nie chciało, na nic nie miałam ochoty, mogłabym nawet nie wstawać z łóżka. Nie lubię takich dni :/ Wtedy ciężko mi wytrzymać nawet z samą sobą, ciągle narzekam, jestem niezadowolona, wydaje mi się, że wszyscy wokół mają lepiej, tylko mi się nic nie udaje i nie układa, jakbym chciała. To jest okropne! Postanowiłam z tym walczyć, tak nie może dłużej być.
Co prawda wielkich zmian nie ma, jeśli chodzi o pracę i życie osobiste, ale coś ruszyło do przodu :)
Od miesiąca przychodzi sąsiadka na korepetycje. Niby tylko 2 godziny tygodniowo, ale wtedy czuję, że żyję! Robię to, co lubię i co daje mi pozytywnego kopa na cały dzień, a chyba o to chodzi w życiu, prawda? :) Żeby tak jeszcze znalazło się dla mnie jakieś miejsce w szkole, choć kilka godzin, byłabym naprawdę szczęśliwa.
Poza tym zdecydowałam się, że pójdę na prawo jazdy :D Myślałam nad tym jeszcze przed osiemnastką, ale ciągle coś umykało, a teraz mam aż nadmiar wolnego czasu, trochę zaoszczędzonych funduszy, więc pomyślałam, że można połączyć przyjemne z pożytecznym i dobrze ulokować te pieniążki :) Muszę tylko odwiedzić okulistę i sprawdzić, jak się mają moje oczy. Jeśli wszystko będzie w porządku, to przed pierwszym śniegiem powinnam już śmigać :))
O innych sprawach napiszę trochę później, niech nabiorą odpowiedniego obrotu i mocy :D
Pozdrawiam słonecznie i lecę do Was :) :***
Kokosowa

niedziela, 2 października 2011

Na dobre i na złe

Pamiętasz, obiecałem Ci,
że przyjdą dla nas lepsze dni.
Choć czasem w oczy tylko wiatr,
a nadzieja poszła spać.

Nie pytaj mnie, czy to ma sens,
podobno wszystko po coś jest.
Choć świat nie pokazuje kart,
jutro Tobie wygrać da.

Ref.: Więc nie mów mi, że sił już brak,
I wszystko jakby na złość, jest nie tak.
Przecież dobrze wiesz, na dobre i na złe, ktoś obok jest.
Więc nie mów mi, że znowu deszcz,
i wszystko jakby na złość, jest na nie.
Przecież dobrze wiesz, na dobre i na złe, masz obok mnie.

A gdyby tak, oszukać czas,
udawać, że nie dotknie nas.
Na życie znaleźć nowy plan,
w którym zaczniesz znów się smiać.

Złe chwile schowam gdzieś na dnie,
straconych szans zapomne smak.
Do tamtych wspomnień zgubię klucz,
żeby nie wróciły już.

Ref.: Więc nie mów mi, że sił już brak,
I wszystko jakby na złość, jest nie tak.
Przecież dobrze wiesz, na dobre i na złe, ktoś obok jest.
Więc nie mów mi, że znowu deszcz,
i wszystko jakby na złość, jest na nie.
Przecież dobrze wiesz, na dobre i na złe, masz obok mnie.
 Chodzi za mną ta piosenka ostatnio. Taka głęboka, życiowa... chciałabym, żeby w końcu ten ktoś na dobre i na złe się znalazł...

Pozdrawiam, Kochane :*