Instruktor fajny, nie denerwuje się (podziwiam, bo ja bym nie miała tyle cierpliwości na jego miejscu :P ), wszystko na spokojnie tłumaczy :) Pojeździłam po mieście 2 godzinki. Było w porządku, ale jednak trochę strachu, jak widziałam w lusterku samochody :D Dzisiaj też pośmigałam, więc pierwsze lody przełamane. Co prawda samochód 2 razy odmówił posłuszeństwa i zgasł ( wczoraj jakoś nie :D, ale jak się dowiedziałam pan instruktor wspomagał mnie tymi pedałami swoimi, a dzisiaj już nie, bo jak stwierdził "zaufał mi" :D ) Mam nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej, muszę po prostu bardziej się wyluzować i pamiętać o wszystkim, bo na razie reaguję albo za wolno, albo za szybko. Ale przecież nie od razu Kraków zbudowano, więc myślę, że dam radę. Na koniec pan powiedział, że może i coś z tej mojej jazdy będzie, także tego się będę trzymać :)
A teraz idę trochę ogarnąć dom, bo wieczorem koleżanka przyjeżdża i zostaje na cały weekend, a że nikogo nie ma w domu to zapowiada się ciekawie ;) Odezwę się pewnie w poniedziałek, zdam relację z weekendu i kolejnej jazdy ;)
Miłego weekendu kochane, pozdrawiam :***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz