czwartek, 29 listopada 2012

Akwamaryna


Oj dawno mnie nie było... Cóż, czas leci jak szalony, ani się obejrzę, a tu już kolejny tydzień za mną. Od ostatniego wpisu sporo się wydarzyło. Utrzymuję kontakt z T. (kolega, o którym wspomniałam w poprzedniej notce). Nawet kilka razy rozmawialiśmy na żywo (przez telefon na razie;)) ale to i tak sukces zważywszy na to, że znamy się już 3,5 roku... Lubię go. Taki pozytywny człowiek, zawsze mi poprawia humor.
A P. się nie odzywa. Nie wiem, co mam myśleć. Czy wyjechał, czy po prostu nie chce. Pisałam do niego, wiadomość dostarczona, ale znaku życia nie dał, no cóż, narzucać się nie będę. Jak zechce, sam się odezwie. W końcu to jemu też powinno zależeć.
Zaczęłam studia. Z półtoramiesięcznym opóźnieniem, które przemilczę. Ważne, że coś ruszyło. Jutro kolejny (2) zjazd. Tyle, że tym razem wcale nie mam ochoty tam jechać. A to za sprawą wspomnianej w tytule Akwamaryny. Otóż od zeszłej środy niewyraźnie się czuję. Najpierw bolało gardło i mięśnie, do  tego stopnia, że ciężko mi było chodzić. Jak już przeszło, to rzuciło się na nos, jednego dnia lało się jak z kranu, by kolejnego uniemożliwić mi swobodne oddychanie. Teraz od 3 dni mam taką chrypę, że prawie nie mówię. Nie dam rady :( Nie wiem, jak poprowadzę jutro lekcje. Dzisiaj byłam cały dzień w domu (jak dobrze mieć wolne czwartki :)) Niestety mało to pomogło, choć starałam się jak mogłam (była inhalacja, syrop z cebuli kilka(naście) razy dziennie, tabletki i specyfiki na przeziębienie i grypę), a ja dalej skrzeczę i skrzypię jak stara szafa :/ A Akwamaryna dlatego, że dzisiaj napisałam o tym, że straciłam głos do T., a on stwierdził, że może zamieniam się w syrenę, a ryby przecież głosu nie mają :D Uwielbiam to jego poczucie humoru :)
Z przyjemniejszych rzeczy, w ciągu tego miesiąca byłam z dziećmi na konkursie piosenki (jako słuchacz), nadrobiłam zaległości filmowe (jakieś 5 tytułów), miałam imieniny :D i kupiłam książkę "Trzy metry nad niebem" ♥ (film już dawno obejrzałam, tak mi się spodobał, że musiałam przeczytać tę historię:)) i czytam ;)
Dzisiaj wigilia św. Andrzeja, wypadałoby powróżyć, ale nie wiem, czy mam tyle siły i chęci :D (we wróżby nie wierzę, ale tak aby tradycji stało się zadość ;) )
Trochę zamotana notka, ale to przez średnie samopoczucie. Będę tu częściej, obiecuję, niech tylko wydobrzeję i te wstrętne zarazki sobie pójdą ode mnie.
Już dziś życzę Wam miłego weekendu, buziaki :******
Wasza Akwamaryna Kokosowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz