poniedziałek, 30 lipca 2012

Był sobie konkurs...


... na pewnym bardzo znanym portalu bardzo znanej drogerii :) Jestem jej fanką, konto założyłam już dość dawno, miało się przydać w konkursach, poradach itp. Kilka razy brałam udział w różnych potyczkach, ale poza rabatem na tusz do rzęs, nic nie wygrałam. Niedawno sobie przypomniałam o tym koncie, jako że, gdy przez długi czas nic nie wychodziło z tego mojego konkursowania, zwolniłam. Stwierdziłam, że co ma być to będzie. Wysłałam zgłoszenie na jeden konkurs i czekałam. Nie udało się. Później zobaczyłam, że jest jeszcze inny, w którym też można wygrać książkę. Zadanie polegało na tym, aby opisać, ile jestem w stanie poświęcić, aby osiągnąć cel. Pomyślałam, że nic nie tracę. Skleiłam kilka zdań i wysłałam zgłoszenie. Ze względu na to, że nigdy nie wygrywałam, nie liczyłam na zbyt wiele. Dzisiaj było ogłoszenie wyników. Jakież było moje zdziwienie, gdy wśród 20. nagrodzonych spośród 2305 osób znalazłam swoje nazwisko! Pierwszy raz ktoś mnie tak docenił, miłe to :) Dzięki temu trochę bardziej uwierzyłam w siebie i w to, że jednak mogę coś osiągnąć. Książkę "Serce tygrysicy" mam otrzymać pocztą, cieszę się bardzo, bo czytać lubię, a jeszcze bardziej będę się cieszyć, jeśli uda mi się ją dostać w czwartek, będzie świetny prezent urodzinowy :))
Pozdrawiam,
Wasza Kokosowa :***

O wszystkim....


Witajcie,
pora już późna, ale tak mnie natchnęło, by coś tu napisać, a przecież obiecałam się odezwać po powrocie ze stolicy.
Wróciłam, cała i zdrowa, niezupełnie zadowolona,  (czyt. pogoda), ale można na to przymknąć oko, bo czwartkowy koncert na Starówce w wykonaniu Litwinki i Niemca powalił na kolana, a poza tym poznałam pewnego Niedźwiedzia, który to ofiarował mi swą skórzaną kurtkę, gdy moja siostra stwierdziła, że już zimno co nieco jest. Nie powiem, miłe to było:)
Miałam się wybrać do M. i do A., ale jak zwykle zabrakło czasu. Nie lubię tego. Muszę się i z jedną i z drugą umówić w tym tygodniu.
Za 2 miesiące wesele M. i K., a ja znowu mam ten sam problem... nie mam z kim iść :/ Chciałam iść z P., ale On ma zamiar jechać do Belgii, przecież nie będzie specjalnie dla mnie przyjeżdżał... W ogóle to miałam wczoraj nadzieję, że się zobaczymy, a on się nawet nie odezwał :( Niby to nic takiego, jak dziewczyna robi pierwszy krok, ale ile można. Chciałabym, żeby On też wyszedł z jakąś inicjatywą, a nie tylko ja. Ech, zawsze to samo... Nic już nie wiem. Chciałabym się z nim spotkać, porozmawiać, zapytać o to wesele, zobaczymy co z tego wyjdzie, jeszcze mam jakąś nadzieję malutką, że może jednak się uda. Tylko On musi się odezwać, nie chcę, żeby myślał, że się narzucam.
A na koniec cudowna wiadomość z frontu olimpijskiego : Polacy pokonali w pięknym stylu drużynę włoską w pierwszym meczu! Oby tak dalej, Chłopcy! DZIĘ-KU-JE-MY!
I takim sposobem z wczoraj zrobiło się już dzisiaj, więc najwyższa pora iść spać :) Może mi się przyśni coś ładnego i jakiś pomysł na wyjaśnienie niewiadomej z P.
Dobrej nocki i kolorowych snów,
Wasza Kokosowa :***

poniedziałek, 16 lipca 2012

Nocą...


Zawalczyłam i udało się :) tylko moja siostra o tym wie ;) ale czasem trzeba mieć swoje małe tajemnice. W każdym razie w sobotę pod osłoną nocy w 1,5 h zwiedziłam chyba pół powiatu :D Fajnieee było! A najważniejsze, że z Nim :)
Jutro wybywam do stolicy. Zażyć wielkiego świata. Powłóczyć się po starówce, odwiedzić niepoznane jeszcze zakątki, wypić wielką kawę w Coffee Heaven (ona jest taaaakaaa pyyyysznaaa :P). Wrócę z naładowanymi akumulatorami na weekend. Kto wie, może będzie powtórka z soboty?
Do napisania po powrocie, ściskam mocno, trzymajcie kciuki za pogodę.
Buźka, Wasza Kokosowa :***

piątek, 13 lipca 2012

Trzynastego...


"Dam Ci wszystko czego chcesz,
Tylko zostań tu,
I siądź, i bądź,
Nie odchodź już na krok,
Przy mnie bądź.

Tak to ja - Twój cel i sens,
Początek Twój i kres,
Twój szach i mat,
Twój cały świat"
"Przekonam Cię, że już beze mnie nie potrafisz żyć,
Przekonam Cię, że każde jutro ze mną lepsze jest" !
Może dzisiaj warto zacząć walczyć? W końcu w piątek trzynastego wszystko zdarzyć się może! Spróbuję, a co mi szkodzi :)
Pozdrawiam,
Wasza Kokosowa :)

poniedziałek, 9 lipca 2012

11 pytań


Martusia zaprosiła, więc odpowiadam :) Trochę późno, ale jak to mówią, lepiej późno, niż wcale :p

1. lody śmietankowe,
2. kuchnia włoska,
3. spodnie, aczkolwiek, jak trzeba to i spódnica jest ;)
4. kawa i pogaduchy, ale coraz częściej chciałoby się, coby się to kino z Nim ziściło...
5. jest wieś, może kiedyś będzie miasto,
6. róże :),
7. książka,
8. własny biznes,
9. morze, od zawsze mi się marzy,
10. wesoła grubaska,
11. płacz w samotności.

A moje :
1. wiosna czy jesień?
2. laptop czy PC?
3. włosy długie czy krótkie?
4. cappuccino czy latte?
5. złoto żółte czy białe?
6. rower czy basen?
7. wakacje w Polsce czy za granicą?
8. angielski czy rosyjski?
9. kłótnia czy ciche dni?
10. Sylwia Grzeszczak czy Ewa Farna?
11. pamiętnik na papierze czy blog?
Typować nie będę, bo zabawa trwa już długo, jak ktoś zajrzy i będzie miał czas i chęć, niech odpowie :)
Pozdrawiam, Wasza Kokosowa :) :***

piątek, 6 lipca 2012

Upał, upał i....


upał ( cóż za różnorodność) :P Jeszcze żyję, chociaż momentami już nie daję rady. Okna wszystkie na oścież pootwierane, wiatraki nie nadążają, zimna woda się strumieniami leje, a sytuacja ani trochę się nie poddaje, wręcz wymyka się spod kontroli.
Ale od początku, bowiem miałam zrelacjonować wesele A. i K. Poszłam jednak z P., zgodził się i to z wielką chęcią, ku mojej równie wielkiej uciesze i spokojowi ducha :) Także już 2 wesela za nami :D Było super, oczywiście głównie za sprawą ludzi, wszak wiadomo, że nie ważne gdzie, nie ważne jak, nie ważne kiedy, najważniejsze : Z KIM. Sprawdziło się po raz kolejny, Wybawiłam się, że ho ho, P. z resztą też :)) I tu wielkie podziękowania A. i K., to wszystko dzięki Nim :)
A w niedzielę przyjechali M. i K. i zaprosili na wesele, moje już 4 będzie w tym roku :D może też z P. pójdę, fajnie by było ;)
Tydzień po weselu był koniec roku szkolnego, a wraz z nim koniec mojego stażu. Trochę szkoda, bo się do dzieciaczków przyzwyczaiłam, ale cóż, takie jest życie. Coś się kończy, coś zaczyna. Zobaczymy, co się zacznie...
Przez te upały straciłam chęć do czegokolwiek. Nie mam siły na nic, one mnie wykańczają. Dla rozrywki sprzątam (ciężko :P),  chodzę z psem na spacery, bardzo krótkie, bo nawet on nie może znieść tej duchoty i sam zawraca do domu po kilku minutach..., filmy oglądam, przez ostatnie 4 dni chyba z 6 obejrzałam :D A we wtorek odwiedziła mnie A. Fajnie było, pogadałyśmy, jak za starych dobrych czasów. Wczoraj poszłam z M. na jagody... Pierwszy i ostatni raz chyba :D 8 godzin upału w połączeniu z komarami, mrówkami i innymi insektami nie należy do najprzyjemniejszych ;) Ale co nazbierałam, to moje :) Miałam już się do nich nie dotykać, mama chciała pierogi zrobić, ale już dzisiaj się odechciało i skończyło się jak zwykle, czyt. JA musiałam zrobić naleśniki (początkowo była mowa tylko o rozrobieniu ciasta, jednak złudne były moje nadzieje, iż taki będzie finał, albowiem później okazało się, że owe naleśniki od A do Z musiałam sama zrobić, a wcześniej jeszcze przebrać jagody i stworzyć smarowidło... Myślałam, że skonam z tej gorączki w kuchni, ale się nie poddałam i wszystko się udało :) Mniam, mniam :P
A teraz tak z innej beczki. Konkretnie z tej z P. Bo tak myślę, myślę i nie wiem w końcu nic. Bo On taki dobry, taki miły jest. Teraz to nawet sam się odzywa od czasu do czasu. A jak ja napiszę, to odpisuje, że się cieszy, że fajna osoba napisała wreszcie. Albo ostatnio na wiadomość, że ćwiczę w odpowiedzi przeczytałam, że po co, przecież i tak ładnie wyglądam... No nie wiem, nie wiem, coś mi tu nie pasuje... co myślicie?

POZDRAWIAM UPALNIE,
Wasza Kokosowa
Specjalne pozdrowienia dla Martusi z Tosinkowa, bo to dzięki Niej wzięłam się za siebie i coś tu skrobnęłam. Teraz Kochana czekaj na wypociny literackie, mam nadzieję w niedalekiej przyszłości się pojawią :) Buziaki :***