wtorek, 28 czerwca 2011

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...


Hejka :)

U mnie, jak nie urok, to sami wiecie, co :P
Gardło  już nie boli, ale nos żyć nie daje...

Szukam pracy, szukam i szukam i znaleźć nie mogę, byłam na rozmowie i na razie cisza... jak ja tego nie lubię :/
Kiedy w końcu się pojawi jakieś światełko w tunelu!

HELP, bo zwariuję!

Aaa, kupiłam dzisiaj podgrzewacze... KOKOSOWE, a jakby inaczej :D

Pozdrawiam :*

środa, 22 czerwca 2011

Angina :/

Dopadło mnie wstrętne choróbsko :/ Pogoda taka ładna, a ja muszę w domu siedzieć :(  Gardło boli, głowa też... a to dopiero drugi dzień, nie wiem, co będzie dalej...

Pozdrawiam, Wasza zaanginiona Kokosowa

wtorek, 21 czerwca 2011

Fotorelacja :)

Kochane, wróciłam wczoraj, ale byłam tak zmęczona, że już nie miałam siły na pisanie notki. W ramach zadośćuczynienia dzisiaj będą zdjęcia z wyprawy :)
Do Olsztyna dotarłam o 12:15, po prawie 4 godzinach jazdy autobusem, ale miałam "W stronę słońca", więc się nie nudziłam. Kiedy przyjechałam, na dworcu czekała już na mnie Ana :* Przywitałyśmy się ciepło i ruszyłyśmy w drogę, by nie marnować czasu :) Po małych zakupach udałyśmy się do mieszkania. Tam poznałam współlokatorkę Any, Malwinę, a później jeszcze jej koleżankę, Marysię :) We trójkę zjadłyśmy pyszny obiad. Musiałyśmy się nagadać, bo facebook i gg, to nie to samo, co rozmowa na żywo :) a wieczorem Ana pokazała mi najbardziej urokliwe zakątki miasta. Akurat trafiłyśmy na wystawę "Baba z Olsztyna, czyli Olsztyn Babą stoi!" Była świetna, zrobiłyśmy sobie sesję zdjęciową :D Poniżej wrzucę kilka fotek:
tu, jak Ana powiedziała,
stoję raczej przy chłopie ;p











a to baba amerykańska :)












i kolorowa...

















był też babo-pirat :D















i pomarańczowy kocurek ^^
















W niedzielę  byłyśmy na Górce Kortowskiej










na molo, gdzie się żagle bieliły w oddali ;)












odwiedziłyśmy Marysię :) i razem wybrałyśmy się na plażę miejską, wszystkie ślady prowadziły pod scenę ;)












gdzie do późnego wieczora świetnie bawiłyśmy się na koncercie zespołu ENEJ :)
a chłopcy grali














i grali...














w drodze powrotnej odwiedziłyśmy jeszcze znanego Warmiaka, gdyż, "szaleje galaktyka, za sprawą Kopernika, wszak Jego to robota, że ciała są w obrotach!"














i już można było nocą, kiedy wszyscy śpią, śladami ulic ruszyć do domu...




Było naprawdę ŚWIETNIE, nie żałuję ani jednej sekundy, a jedynie tego, że wszystko, co dobre, szybko się kończy...
DZIĘKUJĘ Kochana za zaproszenie :***

piątek, 17 czerwca 2011

"Olsztyn kocham"


Jutro wyjeżdżam na Warmię, do Olsztyna konkretnie. Koleżanka mnie zaprosiła, więc trzeba skorzystać, póki jeszcze jest okazja. Pospacerujemy, pozwiedzam trochę (a bardzo to lubię :) ), może nawet jakaś imprezka będzie :)
A w niedzielę gwóźdź programu - festyn "Olsztyn kocham" - wystąpi Transsexdisco, Social strein i ENEJ!!!
Będzie się działo!
Postaram się zdać relację na bieżąco, a jeśli się nie uda, to w poniedziałek po powrocie dowiecie się szczegółów :)
Pozdrawiam, Kokosowa
To będzie "dobryj den, dobryj den", a nawet "dobryje dwa dni" :D

czwartek, 16 czerwca 2011

Pięć lat minęło jak jeden dzień...


Kochane, przepraszam, że dopiero teraz piszę, ale nie miałam dostępu do Internetu.
Tak więc śpieszę poinformować, iż w dniu wczorajszym, tj 15 czerwca 2011 obroniłam tytuł zawodowy MAGISTRA ! (Magister, to brzmi dumnie :D )
Pozdrawiam,
Wasza pani MAGISTER Kokosowa :)

wtorek, 14 czerwca 2011

Ostatni dzień, ostatnia noc...


przed obroną aaaaaaaaaa, mam już stresa! Wszystko mi się miesza, nic nie mogę sobie przypomnieć... Ciemność widzę, widzę ciemność ;) Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie??
Więcej już pewnie nie zdążę napisać, także trzymajcie mocno kciuki jutro od 9:00! Obowiązkowo!

Wasza zestresowana do granic możliwości Kokosowa

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Raport z oblężonego miasta

Od czego by tu zacząć <myśli>

Cały dzień minął nie wiadomo kiedy. Wstałam rano i od razu trzeba było się szykować, bo chciałam zawieźć podania do szkół (osobiście, bo wysyłanie mailem nie robi na nikim wrażenia, a niby XXI wiek mamy... ) Kiedy się wyszykowałam i przygotowałam potrzebne świstki tata odwiózł mnie na autobus. Do miasta dotarłam po 20 minutach (strasznie się ślimaczył kierowca :D, a w dodatku była kontrola biletów, na szczęście swojego nie zgubiłam, a i to potrafię). Musiałam jeszcze wydrukować cv, bo moja drukarka ostatnio odmawia posłuszeństwa :/ i przyznam szczerze, że większego ździerstwa nie widziałam, 4,8 zł za 4 cv, w Białym płaciłam 2, ale to szczegół. Zaniosłam wszędzie, gdzie zanieść miałam, oczywiście tylko włożyli do teczki i na tym się zakończyło. Wszystkiemu winien niż demograficzny i w ogóle dyrektorzy boją się o pracujących nauczycieli, łatają im etaty, jak mogą. Także na pracę w szkolnictwie w najbliższym czasie nie mam co liczyć...

Potem poszłam jeszcze do urzędu pracy, ale nie mogłam się zarejestrować, bo świadectwo ukończenia szkoły leży jeszcze w dziekanacie, obrona pojutrze, więc dyplom ukończenia studiów dostanę, jak dobrze pójdzie po 15 lipca.
Oprócz tego zrobiłam małe zakupy, a później udałam się na dworzec. Na szczęście spotkałam koleżankę, pogadałyśmy trochę i nie nudziło mi się czekanie.
Wróciłam do domu, posiedziałam jakieś 2 godziny i znowu w drogę... Pojechałam z mamą do kosmetyczki, co by mi zrobiła ładne pazurki na środę i wróciłam niedawno z pięknym frenchem ;p
Do magisterki nie miałam okazji jeszcze dzisiaj zajrzeć, więc najwyższy czas ;)
Ale się rozpisałam.. w końcu jestem w stanie zrobić wszystko, żeby tylko się nie uczyć :D
Miłego wieczorku,
Wasza Kokosowa :*

niedziela, 12 czerwca 2011

Pojedynek na style


Byłam, widziałam. Co zobaczyłam, to moje, co mi zasłoniło czterech wielkoludów, do których żadne groźby, ni prośby nie trafiały dooglądałam dzisiaj w telewizji.
Jednym słowem było fajnie, chociaż  oczywiście wszystko wyreżyserowane i grubymi nićmi szyte. Niby miało być wszystkich widać na wizji, ale siebie nie widziałam ani razu...
Popatrzyłam, jak tańczą, posłuchałam Williama Malcolma (zamiast Gienka Loski), Ady Szulc, a na Michała Szpaka już się nie doczekałam... wylądowałyśmy w galerii :D
Kupiłam sobie "W stronę słońca" - książkę opisującą miłość rodziców serialowej "Majki" i po obronie będę się zaczytywać :D
A tymczasem, uciekam do magisterki :)
Miłego wieczorku,
Kokosowa

sobota, 11 czerwca 2011

Wieści z frontu


Uczę się i uczę... Niech już będzie ta środa!
Pogoda nadal marna :/
a w ramach odstresowania wybieram się do Białegostoku na bitwę You can dance konta Taniec z gwiazdami :)Oby nie padało... w przeciwnym razie będę zmuszona wcześniej wracać do domu, a nie mogę darować sobie spotkania z Michałem Szpakiem na żywo :> Do tego Gienek Loska i Ada Szulc :)
Białystok welcome to :)
Relację zdam po powrocie, może nawet dodam jakieś zdjęcia, o ile uda mi się takowe zrobić w tłumie fanów :D
Z pozdrowieniami,
Wasza Kokosowa.

piątek, 10 czerwca 2011

Lubię to...


... ja naprawdę to lubię! TO, czyli językoznawstwo, ale ostatnio tyle czasu spędziłam nad klasyfikacjami, etymologią nazwisk, stanem badań antroponimicznych, wpływami wschodniosłowiańskimi, dającymi się zauważyć w systemie antroponimii badanego terenu i innymi tego typu "umilaczami" dnia, że już po prostu niedobrze mi się robi, jak tylko patrzę na moją pracę magisterską.
Ale zostało 4 dni, żeby wszystko ogarnąć, więc ogłaszam wszem i wobec, że pilnie się UCZĘ, bez względu na deszcz za oknem, który motywuje bardziej do snu, niż do nauki, no cóż, tak to już jest, nigdy nie jest tak, jakbyśmy chcieli, aby było, a z drugiej strony, zawsze może być gorzej. Może jednak niech już będzie sobie ten deszcz, a ja zaczynam edukację.
Pozdrawiam, trzymajcie kciuki, by te moje chęci trwały jak najdłużej...

środa, 8 czerwca 2011

Tak mi źle, tak mi szaro...

 

Witam ponownie,


Od czego by tu zacząć... hmm pewnie najlepiej od początku ;p Cały dzień się zbierałam, żeby napisać tę notkę.
Wstałam dziś o 5:00 (?!) z potwornym bólem pleców :/ nic nie pomogło, bolą do tej pory.
Same złe rzeczy od rana się działy... w łazience znalazłam pokruszone moje ulubione cienie (dziwnym trafem, gdy siostra była w łazience spadły z szafki...), zrobiłam obiad, ale nie usmażyłam kotletów, które mama miała zawieźć po powrocie z pracy do dziadka i oczywiście wielkie halo, dlaczego jeszcze nie gotowe ( a chciałam tylko, żeby były ciepłe...)
Poza tym obrona zbliża się wielkimi krokami, a mi się uczyć nie chce... Pogoda nie nastraja do przyswajania wiadomości. Ale zdecydowanie wolę jak jest ciepło, niż kiedy pada śnieg.
I cały dzień męczą mnie wspomnienia... piękne, ale bolesne, bo wiem, że to już nigdy nie wróci...

"A miało być tak pięknie,
miało nie wiać w oczy nam
i ociekać szczęściem,
miało być sto lat, sto lat"


 ;((

poniedziałek, 6 czerwca 2011

Pierwszy raz...


Witam wszystkich :)


Nie jest to mój pierwszy blog, jeśli chodzi o liczbę, ale pierwszy, w którym będę opisywała, co się u mnie dzieje. Prowadzę również bloga ze swoimi wierszami, ale o tym innym razem.
Życzcie mi powodzenia i wytrwałości w pisaniu,

Wasza Kokosowa :)