Witam ponownie,
Od czego by tu zacząć... hmm pewnie najlepiej od początku ;p Cały dzień się zbierałam, żeby napisać tę notkę.
Wstałam dziś o 5:00 (?!) z potwornym bólem pleców :/ nic nie pomogło, bolą do tej pory.
Same złe rzeczy od rana się działy... w łazience znalazłam pokruszone moje ulubione cienie (dziwnym trafem, gdy siostra była w łazience spadły z szafki...), zrobiłam obiad, ale nie usmażyłam kotletów, które mama miała zawieźć po powrocie z pracy do dziadka i oczywiście wielkie halo, dlaczego jeszcze nie gotowe ( a chciałam tylko, żeby były ciepłe...)
Poza tym obrona zbliża się wielkimi krokami, a mi się uczyć nie chce... Pogoda nie nastraja do przyswajania wiadomości. Ale zdecydowanie wolę jak jest ciepło, niż kiedy pada śnieg.
I cały dzień męczą mnie wspomnienia... piękne, ale bolesne, bo wiem, że to już nigdy nie wróci...
"A miało być tak pięknie,
miało nie wiać w oczy nam
i ociekać szczęściem,
miało być sto lat, sto lat"
;((
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz